To nie monitoring wzmianek. Nie liczymy twoich polubień — robią to i za 20 dolarów miesięcznie. Reputation Defense patrzy na twoją markę od strony napastnika: co wycieka z twoich danych korporacyjnych, gdzie już siedzą fałszywe konta i domeny phishingowe pod twoją nazwą, jaki materiał na firmę i kadrę zarządczą zbierze się w parę godzin, i gdzie rodzi się skoordynowane działanie przeciw tobie. Atak, rajd czy wyciek widać kilka dni wcześniej, zanim podchwyci je prasa. Te dni to twoje okno.
Baseline €399 jednorazowo. Dalej radar od €349/mies. plus brief reagowania na każde zagrożenie.
Firmowe adresy e-mail i hasła twojego zespołu od lat leżą w publicznych bazach naruszeń. Dla napastnika to wejście: phishing jako „twój księgowy”, dostęp do poczty, potem do pieniędzy. Widzimy, co już wyciekło dla domeny twojej firmy, i wychwytujemy każdy nowy wpis, gdy tylko się pojawi.
Ktoś rejestruje domenę o literę różną od twojej, wstawia twoje logo i zbiera przedpłaty od twoich klientów. Albo prowadzi „oficjalny” kanał w imieniu marki. Zanim dowiesz się ze skargi klienta, oszust ma już pieniądze, a cios w reputację jest twój. Wychwytujemy sobowtóry w chwili pojawienia się.
Jeden niezadowolony klient to organika. Trzydzieści jednakowych opinii w dwie doby z kont założonych w tym samym tygodniu to zlecenie. Różnica jest krytyczna: na organikę odpowiada się obsługą, na atak — inaczej. Oddzielamy farmę botów i kupioną falę od prawdziwego niezadowolenia i pokazujemy, kiedy negatyw jest sztuczny.
Atak na firmę często zaczyna się od człowieka. Adres domowy właściciela w wycieku, prywatny numer dyrektora w cache’u, rodzina w mediach społecznościowych, stary wpis wyrwany z kontekstu. Przechodzimy twój zespół tą samą trasą co napastnik i pokazujemy, gdzie jesteś odsłonięty tam, gdzie nie powinieneś.
Rajd, pozew czy wyciek rzadko spadają z nieba. Wcześniej zwykle są ślady: nowy pozew przeciw tobie, cichy ruch rejestrowy, pojawienie się twojej nazwy w „zrzutowych” kanałach Telegrama, aktywność wokół twoich aktywów. Czytamy te słabe sygnały jako wczesną fazę działania, a nie pojedyncze wiadomości, i ostrzegamy, póki jest jeszcze pole manewru.
Za zorganizowaną kampanią zawsze ktoś stoi — konkurent, urażony partner, rajder, zleceniodawca. Śledzimy, skąd ruszyła pierwsza fala, kto ją rozkręca, jakie sformułowania powtarzają się synchronicznie. Znajomość źródła narracji to połowa odpowiedzi: na anonimowy wrzut i na konkretnego zleceniodawcę reaguje się inaczej.
Wskaż markę i wybierz poziom — zaczniemy od Baseline, by pokazać, co już o tobie widać i skąd główne ryzyko.
Skontaktujemy się wskazanym kanałem w ciągu 24 godzin. Pilne? Napisz bezpośrednio — @argus_int
Jak działamy →